11.03.2009

Wirtualnym rowerem po wrocławskich dźwiękach. Cz. 2: Tie Break

Jest taki polski zespół jazzowy, który istnieje już ponad trzy dekady, znany wąskiemu gronu odbiorców, koncertuje raz na kilka lat albo rzadziej, grały w nim największe sławy polskiego jazzu, między innymi bracia Pospieszalscy, Janusz "Yanina" Iwański, Antoni "Ziut" Gralak (to obecny skład), Zbigniew "Uhuru" Brysiak, Czesław Łęk, Mirosław Lewandowski, Włodzimierz Kiniorski, nagrywał z Stanisławem Sojką, Jorgosem Skoliasem, Tomaszem Stańką, Wojciechem Waglewskim.

Ten zespół to oczywiście Tie Break. Uważany przez wielu za kultowy, obrosły wieloma legendami, a nawet mitami, o czym świadczy choćby hasło w onetowej encyklopedii, gdzie czytamy:
Tie Break, zespół jazzowy założony w 1980 w Częstochowie (w składzie m.in. ). Laureat festiwali Jazz Juniors w Krakowie (1980) i Jazz nad Odrą we Wrocławiu (1980).

Pomijając ciekawe dane dotyczące składu, a właściwie ich brak, trzeba od razu powiedzieć, że zespół został odmłodzony o trzy lata.

Jeżeli chcemy dowiedzieć się o Tie Break'u czegoś bardziej konkretnego, odwiedźmy koniecznie stronę domową gitarzysty Janusza "Yaniny" Iwańskiego, który w lutym 1977 r. założył w mieście pod Twierdzą Jasnogórską wraz z basistą Krzystofem Majchrzakiem nowy zespół, wówczas jeszcze bez ustalonej nazwy. Grupa pracowała nad repertuarem i rozrastała się, by pod koniec 1979 r. jako kwartet Yanina - Majchrzak - Antoni "Ziut" Gralak (trąbka) - Czesław Łęk (perkusja) przyjąć nazwę Tie Break wymyśloną przez pierwszego menedżera, Marka Górniaka.

Rok 1980 przynosi dwa znaczące sukcesy: zwycięstwo na festiwalu Jazz Juniors, występ na festiwalu Jazz nad Odrą we Wrocławiu, po którym
krytyka zaczęła pisać o objawieniu
(źródło cytatu), a wreszcie pierwsze nagrania "live" dla Polskiego Radia Kraków z koncertu w Rotundzie, w Krakowie (marzec).

Na stronie Yaniny dowiadujemy się, że
wiosną '81r. "Tie break" przenosi się do Wrocławia, gdzie dołączają do grupy: Wojciech Konikiewicz -fortepian i Waldemar Wardyłła -skrzypce. W tym składzie zespół koncertuje do sierpnia.
(źródło). Teraz wiecie już, czemu zajechałem swoim muzycznym jednośladem na ten szlak...

Muzycy nigdy nie byli promowani, nie grali raczej na statkach dla grubych towarzyszy z kubańskimi cygarami w zębach, zresztą ich muzyka mogła by tylko przyśpieszyć upadek systemu, w którym orkiestry dęte i piosenka żołnierska wyznaczały kanon. Dlatego pewnie nigdy nie stali się popularni w szerszych kręgach:
Tak naprawdę Tie Break przebijał się zupełnie sam - wspomina Janusz "Yanina" Iwański. - Pierwszy pomocną rękę wyciągnął do nas właśnie Tomek Stańko. Był naszym guru... Posłuchał nas i powiedział: robicie dobrą robotę, tak trzymać. Nie mógł nas zaangażować, ale jego pozytywna ocena wystarczyła. Umocniliśmy się w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą. Mieliśmy po 20 lat, jeździliśmy i wygrywali festiwale, ale o nagraniu płyty długo nie było mowy. Mieliśmy fatalne układy z wszechwładnym wtedy Pagartem, który wręcz utrudniał nam załapanie się na imprezy międzynarodowe.
(źródło cytatu)

Innymi słowy PAGART zachował się podle. W 1982 r. Tie Break dzięki swoim nagraniom jako jedyny polski zespół dostaje się do finału festiwalu jazzowego w Leverkusen w Niemczech, o czym marzył niejeden zespół. Formalne zaproszenie trafiło do Pagartu, ale Tie Break dowiedział się o nim miesiąc po zakończeniu imprezy z magazynu Jazz Forum.

W marcu 1983 r. zespół osiąga maksymalny skład: poza wymienionymi wcześniej muzykami gra szesnastoletni Mateusz Pospieszalski (saksofon altowy), wokalista Jorgos Skolias i wrocławianin Zbigniew "Uhuru" Brysiak (instrumenty perkusyjne).

I w grudniu 1983 r., po koncercie w Krakowskim klubie Jaszczury, Tie Break zawiesza działalność. Ale nie na długo. Przez dwie mutacje - zespół Svora i Woo Boo Doo, współpracy z Sojką i występie na festiwalu w Jarocinie w 1984 r. - wraca w 1986 r. do dawnej nazwy (więcej o tych wydarzeniach na blogu Piotra Iwickiego "Jazz Gazeta").

Nadchodzi czas wydania pierwszej płyty - po dziesięciu latach! Nieco światła na przyczyny takiej sytuacji rzucił sam Yanina:
W Polskich Nagraniach nie było dla nas miejsca - wspomina Yanina. - Aż dyrektorem został Tomek Tłuczkiewicz, prezes PSJ. Od razu zaproponował nam płytę. Później z pnia Tie Break wyszły tak znakomite grupy jak Free Cooperation czy Young Power. Tie Breakowi cały czas towarzyszyła ironiczna metka: kapela z Częstochowy, ze świętego miasta, z prowincji...
(źródło cytatu)

Dzięki szefowi artystycznemu Polskich Nagrań - Tomaszowi Tłuczkiewiczowi, "Tie Break" nagrywa 7 stycznia 1988r. w Filharmonii Częstochowskiej swoją pierwszą płytę długogrającą "Tie Break" w składzie:


Na okładce wykorzystano fragment obrazu olejnego Jarosława Kobylkiewicza

Czas wreszcie posłuchać muzyki. Nie ma tego w necie wiele. Oto jedno z nagrań:

I nagranie z jednego z tych wyjątkowych koncertów, na których pojawia się Tie Break. Garaż Festiwal, Częstochowa, 2004 r.:


Dyskografia (wg. gazeta.pl Częstochowa):

"Tie Break" - Polskie Nagrania 1989
"Duch wieje, kędy chce" - Edycja św. Pawła 1990
"Gin gi lob" - Silton 1991
"Poezje ks. Jana Twardowskiego" (z Jorgosem Skoliasem) - Edycja św. Pawła 1995
"Retrospekcja - koncert - Kraków" (Soyka, Yanina i Tie Break) - Pomaton 1995

Teledysk "Sprawiedliwość" - realizacja Mariusz Wilczyński

Programy telewizyjne: "Tie Break", "Kolory" z Jorgosem Skoliasem, "13 Satysfakcja", "Retrospekcja" i "Radical" z duetem Soyka-Yanina

Film z muzyką Tie Break: "Ścieżki duchowe" w reżyserii Jacka Jóźwiaka.


Ostatni koncert Tie Breaku to występ sylwestrowy na festiwalu "Garaż" w Częstochowie w 2007 r. Miejmy nadzieję, że przy utrzymaniu ostatniego, trzyletniego cyklu, na nowy nie będzie trzeba czekać dłużej, niż do przyszłego roku. Bo Tie Break to prawdziwy zespół-efemeryda. Nie podlega żadnym modom, nie musi starać się o wypełnione po brzegi sale, w ogóle nawet nie musi grać. I tak istnieje w świadomości tych, którzy mają czarną, winylową płytę i wiedzą, że tej muzyki generacja mp3 znać nie może, bo jej na empetrójkach, jak by to kosmicznie nie brzmiało - nie ma! A Tie Break wdziera się do świadomości, a może raczej podświadomości, z wyjątkową siłą...

0 komentarze:

Archiwum bloga